Kolejny dzień. Dzisiaj dziewczyny miały w planach jechać nad jezioro do domku letniskowego. Wcześniej Luiza i Sonia coś wspominały o tym chłopakom. Rano przyjaciółki spotkały się u Soni:
-Wszystko spakowałyśmy na ten wyjazd?
-Piżama, kosmetyczka, telefon, ładowarka, słuchawki... Myślę, że tak! -opowiedziała Sonia
-No to jak, dzwonimy po taxi?-zapytała Luiza
-Tak, już możesz dzwonić.
Dziewczyna nie zdążyła podnieść komórki, gdy zadzwonił do niej Tomson:
-Hej Luizka! Słyszałem, że dziś wybieracie się nad jeziorko. -spytał zadowolony
-Tak, a skąd o tym wiesz?- spytała zaskoczona dziewczyna
-Coś mi Łozo wczoraj wspomniał, więc pomyślałem, że zadzwonię i Was podwiozę na miejsce.
-Wiesz to chyba nie będzie konieczne, bo za chwilę dzwonimy po taxi, po co będziesz się trudził- powiedziała zatroskana Luiza
-Ale po co tłuc się taxi, jak można jechać za darmochę ze mną!
-Poczekaj chwilkę.- powiedziała dziewczyna
Dziewczyny zaczęły rozmawiać między sobą:
-Ej Sonia, Tomson chce nas podwieźć na miejsce
-To jest dobry pomysł! -krzyknęła Sonia
-Ej chwila, przecież jak zamawiałyśmy domki właściciel powiedział nam, że w każdej chwili możemy zabrać ze sobą dwie osoby, tylko wystarczy do niego zadzwonić- powiedział podekscytowana Luiza
-W sumie byłoby fajnie tak z nimi jechać- przyznała rację Sonia
-Okej to ty dzwoń do właściciela a ja kończę rozmowę z Tomkiem.
Po chwili Luiza wróciła do rozmowy z Tomsonem:
-No już jestem! Wiesz przed chwilą wpadłyśmy na pomysł. Może chcecie jechać z nami nad te jezioro, bo są wolne jeszcze dwa miejsca w domku?- zapytała z nadzieją dziewczyna
-Wiesz to super pomysł tylko kogo mam wziąć ze sobą?-zapytał rozmyślony Tomek
-Może weź Torresa? Mniej więcej wiem co się działo wczoraj między nimi.
-No zapytam go, miejmy nadzieję, że się zgodzi!- wyszeptał Tomson
-No to idź z nim pogadaj i zaraz oddzwoń, Będzie super! -krzyknęła do słuchawki Luiza
-Okej, to pa!
-Pa!
Dziewczyna odłożyła słuchawkę, gry do pokoju weszła Sonia.
-I jak załatwiłaś te miejsca- zapytała zniecierpliwiona Luiza
-No jasne! Zgodził się od razu, a nawet się ucieszył, gry do niego zadzwoniłam- powiedziała zadowolona Sonia
-Tomek ma pogadać z Torresem...
-Na prawdę?.. -wyszeptała Sonia ukrywając mały uśmieszek
-Tak. Opowiesz mi dokładnie co tam się działo?
-Nie wiem, czy jest o czym opowiadać...
-No pewnie, że jest! -krzyknęła ciekawa Luiza
-No więc w tym klubie... Tomek próbował...
-No co próbował?!- pyta zniecierpliwiona Luiza
-No próbował mnie pocałować...
-I co udało się?
-No tak, ale to nie wszystko...
-No to co jeszcze?- ciągnęła temat dziewczyna
-Gdy Torres odwiózł mnie do domu też chciał na pożegnanie całusa...-powiedziała z lekkim uśmiechem
-Noo tylko nie mów, że odmówiłaś...-nagle jej mina spoważniała
-Nie no co ty!
-No ja myślę!
Rozmowa dziewczyn zapewne ciągnęłaby się dalej, ale nagle zadzwoniła komórka Luizy. To Tomson
-No hej! I co namówiłeś Torresa na wyjazd?-pyta zniecierpliwiona Luzia
-Wiesz nie było łatwo, ale dał się namówić! -krzyknął zadowolony chłopak
-No to super!- wrzasnęła dziewczyna
-To kiedy mamy po Was być?
-Może tak za 30 min, bo musimy zrobić sobie jeszcze makijaż- poinformowała dziewczyna
-Ach, wy dziewczyny.... -westchnął Tomek
-Co tam mruczysz?
-A nic, nic..
-Hahha, okej to paa! -pożegnała się Luiza
-No paa!
Po 30 minutach Tomson i Torres byli już pod domem Soni. Dziewczyny wyszły z mieszkania, a chłopaki z samochodu by się przywitać. Luiza i Tomson zwyczajnie się przytulili, jak przyjaciele, a Sonia z Torresem popatrzyli na siebie przez chwilę, ale w końcu także się przytulili... Dla pary była to chyba niekomfortowa sytuacja. Nagle Luiza zaczęła rozmowę:
-No to o jedziemy, czy będzie tu tak stać?
-Jedziemy, jedziemy!- krzyknął Torres
-No to wsiadajcie! -powiedział Tomson
Podróż się zaczęła. Jechali z 4 godziny. Wieczorem dotarli na miejsce, akurat był zachód słońca nad pięknym jeziorem.
Świetny rozdział, warto było na niego tyle czekać :* oczywiście czekam na ciąg dalszy, który mam nadzieję pojawi się szybciutko :3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: afroomentaalstoory.blogspot.com ;D