Gdy Torres i Sonia weszli do domku nie wierzyli własnym oczom. Na kanapie siedziała dziewczyna, którą poznali na spacerze. Byli bardzo zaskoczeni. Torres zapytał:
-A co ty tutaj robisz?
-Powiedziałeś, że jesteś tu na wakacjach więc postanowiłam poszukać waszego domku... i znalazłam!-krzyknęła radosna
-Okeeej...-wyszeptał Torres
-A jak ty masz na imię, bo się nie przedstawiłaś-zapytała Sonia
-Ja jestem Gosia- a ty?
-Ja ma na imię Sonia- odpowiedziała
-Oo, ładnie- wybąkała Gosia
-Jest już trochę późno i chcemy powoli się kłaść do łóżek...-zaczął Torres
-Oo, no tak, to ja już sobie pójdę. Miło było was tu spotkać i mam nadzieję, że jeszcze jutro się zobaczymy.
-Może... -powiedział Torres
-No to cześć wszystkim! -pożegnała się i wyszła
Gdy dziewczyna wyszła Tomson zaczął rozmowę:
-Skąd znacie tą dziewczynę?
-Spotkaliśmy ją przypadkiem na spacerze-powiedziała Sonia
-Ta...
-Gosia!-powiedział Torres
-Tak! Gosia.- nie uważacie, że jest trochę nachalna? -zapytał nieśmiało Tomson
-Może trochę.. -wybąkał Torres
-Nie no co wy! Po prostu jest waszą wielką fanką i to nic dziwnego, że chciała autograf i zdjęcie.- broniła dziewczyny Luiza
-A co jeśli ona jutro tu przyjdzie?-zapytał Tomson
- To zaprosicie ją do środka! -krzyknęła wesoła Sonia
-No chyba nie! Jest zbyt natrętna... -powiedział Torres
-No właśnie! -dodał Tomson
-Aj, przesadzacie... -powiedziała Luiza- to bardzo miła dziewczyna
-Ja już mam dość wrażeń na dziś a wy? -spytał Torres reszty ekipy
-No my też! -krzyknęli naraz
Wszyscy poszli spać.
Kolejny dzień. Był piękny, słoneczny poranek. Wszyscy postanowili, że zrobią piknik nad samym jeziorem. Wzięli koce, koszyki z przekąskami i poszli na plażę. Posiedzieli chwilę, gdy nagle Torres wyszeptał to ucha Soni:
-Pójdziemy się przejść?
-No możemy.
Torres oznajmił reszcie, że idą się przejść. Poszli w stronę małego lasku. W drodze Tomek zapytał:
-Może im już powiemy, że jesteśmy razem? Co myślisz?
-Wiesz, prędzej czy później i tak by się dowiedzieli, więc chyba możemy im powiedzieć-powiedziała Sonia
-No to fajnie. Wiesz, że cię kocham, prawda? -powiedział romantycznym głosem Torres
-Wiem, wiem, ja ciebie też! -oznajmiła dziewczyna
Po wyznaniu sobie miłości pocałowali się namiętnie. Trwało to chwilę. Zaraz ruszyli w stronę Tomka i Luizy. Gdy dotarli na miejsce, Torres od razu zaczął rozmowę:
-Chcemy coś wam powiedzieć...
-No mówcie- powiedziała zniecierpliwiona Luiza
-Coś się stało?-spytał zaniepokojony Tomson
-Nie, nie, tylko my... jesteśmy razem- oznajmił Tomek
-Na prawdę?! Od kiedy?-krzyknął rozradowany Tomson
-Od wczoraj. -powiedziała Sonia
-No to gratulujemy wam! -krzyknęła Luiza
Para się uśmiechnęła. Przysiedli się do Tomsona i Luizy i zaczęli sobie rozmawiać. Rozmawiali tak do południa, gdy musieli już wracać. Zebrali swoje rzeczy i ruszyli w stronę domku. Szli chwilkę, gdy Torres zauważył w oddali jakąś dziewczynę:
-Ja chyba śnię...
-Co jest? -spytał Tomson
-To popatrz przed siebie...
-O jaa! No nie! -krzyknął Tomek
W oddali zauważyli Gosię- ich wierną fankę. Chyba nie byli zadowoleni z tego powodu. Chcieli się jakoś ukryć, przejść boczną drogą, ale za późno... Już dziewczyna ich zauważyła.
-O! To znowu wy!-krzyknęła rozradowana
-Tak, to my... -powiedział zrezygnowany Torres
-Widzę, że nie jesteście specjalnie zadowoleni, że mnie spotkaliście.. hmm , o ja już pójdę. -powiedziała smutna Gosia
-Nie, zostań, chodź z nami- powiedział zatroskana Sonia
-Na prawdę mogę iść z wami?!
-No jasne!
-Ale fajnie, dziękuję! -krzyknęła Gosia
Wzięli dziewczynę do domku. Przez całą drogę coś ciągle mówiła. Po 10 minutach doszli na miejsce, gdzie się rozpakowali i poszli przed domek się opalać.
sobota, 5 lipca 2014
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Rozdział IV
Gdy dojechali na miejsce, zaczęli się rozpakowywać. Każdy nosił swoje torby to domku. W pewnym momencie Torres zapytał Sonię:
-Może się przejdziemy? Taki piękny zachód słońca...
-Hmm, w sumie możemy, ja już skoczyłam rozpakowywać swoje rzeczy- odpowiedziała Sonia
-No to chodźmy.
Szli chwilę brzegiem jeziora, gdy nagle Torres zaczął rozmowę:
-Jesteś zła na mnie?-spytał nieśmiało
-Ale za co?-zapytała zdziwiona Sonia
-No za ten pocałunek w klubie...
-Aaa, za to... Nie, było mi miło.
-Na prawdę? -odetchnął z ulgą
-Tak, nic się nie stało.
-Jak myślisz, wyjdzie coś z tego?
-A tego nie wiem, ale fajnie nam się rozmawia więc myślę, że w przyszłości...
Sonia chciała dokończyć , gdy nagle podbiegła do nich dziewczyna, najwyraźniej jakaś fanka która przyjechała też na wakacje:
-O jeju, jeju Torres?!- krzyknęła radosna
-Haha tak to ja -odpowiedział Torres
-Nie mogę uwierzyć! Jesteś tu na wakacjach? -zapytała zaciekawiona
-Tak, na to wygląda.
-A reszta zespołu jest z Wami? -ciągnęła dalej temat
-Nie, jest tylko Tomson- odpowiedział perkusista zmęczony już pytaniami fanki
-Na prawdę?! Chcę go zobaczyć!
-Teraz jest to niemożliwe, bo się rozpakowuje, a poza tym jest z dziewczyną.-powiedział na odczepne
-Aha, no szkoda, ale cieszę się, że chciażmam okazję z tobą porozmawiać!
-Ja też się cieszę.-odpowiedział Torres
-Mogę prosić o autograf i zdjęcie?
-No jasne! -krzyknął
Torres podpisał się na jakimś paragonie ze sklepu, bo dziewczyna najwyraźniej nie wiedziała, że spotka tu swojego idola, a miała go akurat przy sobie. Zrobili sobie zdjęcie telefonem komórkowym.
-Dziękuję Torres! -krzyknęła dziewczyna
-Nie ma za co!
-Okej, to pozdrów Tomsona, a ja już uciekam...
-Dobrze, pozdrowię!
-To paa! -dziewczyna się pożegnała
-No cześć!
Fanka poszła w swoją stronę, a Torres i Sonia kontynuowali temat:
-Ciężkie życie gwiazdora, co?
-No może trochę, ale też są fajne strony, wiesz, że to co robisz, robisz dla swoich fanów... ale może powróćmy do wcześniejszego tematu...
-A o czym chcesz jeszcze porozmawiać?- zapytała Sonia
-A może ta przyszłość, o której wspomniałaś,może być właśnie teraz?
-Jesteś pewien, nawet się dobrze nie poznaliśmy...
-Nigdy nie byłem niczego bardziej pewny jak tego.
Torres zaczął całować dziewczynę, a ta wcale się nie upierała. Po chwili Tomek zapytał:
-Więc... zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak! -powiedział radośnie spoglądając w jego piękne oczy
Jeszcze chwilę pospacerowali i wrócili do domku. Gdy weszli czekała na nich mała niespodzianka...
-Może się przejdziemy? Taki piękny zachód słońca...
-Hmm, w sumie możemy, ja już skoczyłam rozpakowywać swoje rzeczy- odpowiedziała Sonia
-No to chodźmy.
Szli chwilę brzegiem jeziora, gdy nagle Torres zaczął rozmowę:
-Jesteś zła na mnie?-spytał nieśmiało
-Ale za co?-zapytała zdziwiona Sonia
-No za ten pocałunek w klubie...
-Aaa, za to... Nie, było mi miło.
-Na prawdę? -odetchnął z ulgą
-Tak, nic się nie stało.
-Jak myślisz, wyjdzie coś z tego?
-A tego nie wiem, ale fajnie nam się rozmawia więc myślę, że w przyszłości...
Sonia chciała dokończyć , gdy nagle podbiegła do nich dziewczyna, najwyraźniej jakaś fanka która przyjechała też na wakacje:
-O jeju, jeju Torres?!- krzyknęła radosna
-Haha tak to ja -odpowiedział Torres
-Nie mogę uwierzyć! Jesteś tu na wakacjach? -zapytała zaciekawiona
-Tak, na to wygląda.
-A reszta zespołu jest z Wami? -ciągnęła dalej temat
-Nie, jest tylko Tomson- odpowiedział perkusista zmęczony już pytaniami fanki
-Na prawdę?! Chcę go zobaczyć!
-Teraz jest to niemożliwe, bo się rozpakowuje, a poza tym jest z dziewczyną.-powiedział na odczepne
-Aha, no szkoda, ale cieszę się, że chciażmam okazję z tobą porozmawiać!
-Ja też się cieszę.-odpowiedział Torres
-Mogę prosić o autograf i zdjęcie?
-No jasne! -krzyknął
Torres podpisał się na jakimś paragonie ze sklepu, bo dziewczyna najwyraźniej nie wiedziała, że spotka tu swojego idola, a miała go akurat przy sobie. Zrobili sobie zdjęcie telefonem komórkowym.
-Dziękuję Torres! -krzyknęła dziewczyna
-Nie ma za co!
-Okej, to pozdrów Tomsona, a ja już uciekam...
-Dobrze, pozdrowię!
-To paa! -dziewczyna się pożegnała
-No cześć!
Fanka poszła w swoją stronę, a Torres i Sonia kontynuowali temat:
-Ciężkie życie gwiazdora, co?
-No może trochę, ale też są fajne strony, wiesz, że to co robisz, robisz dla swoich fanów... ale może powróćmy do wcześniejszego tematu...
-A o czym chcesz jeszcze porozmawiać?- zapytała Sonia
-A może ta przyszłość, o której wspomniałaś,może być właśnie teraz?
-Jesteś pewien, nawet się dobrze nie poznaliśmy...
-Nigdy nie byłem niczego bardziej pewny jak tego.
Torres zaczął całować dziewczynę, a ta wcale się nie upierała. Po chwili Tomek zapytał:
-Więc... zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak! -powiedział radośnie spoglądając w jego piękne oczy
Jeszcze chwilę pospacerowali i wrócili do domku. Gdy weszli czekała na nich mała niespodzianka...
niedziela, 29 czerwca 2014
Rozdział III
Kolejny dzień. Dzisiaj dziewczyny miały w planach jechać nad jezioro do domku letniskowego. Wcześniej Luiza i Sonia coś wspominały o tym chłopakom. Rano przyjaciółki spotkały się u Soni:
-Wszystko spakowałyśmy na ten wyjazd?
-Piżama, kosmetyczka, telefon, ładowarka, słuchawki... Myślę, że tak! -opowiedziała Sonia
-No to jak, dzwonimy po taxi?-zapytała Luiza
-Tak, już możesz dzwonić.
Dziewczyna nie zdążyła podnieść komórki, gdy zadzwonił do niej Tomson:
-Hej Luizka! Słyszałem, że dziś wybieracie się nad jeziorko. -spytał zadowolony
-Tak, a skąd o tym wiesz?- spytała zaskoczona dziewczyna
-Coś mi Łozo wczoraj wspomniał, więc pomyślałem, że zadzwonię i Was podwiozę na miejsce.
-Wiesz to chyba nie będzie konieczne, bo za chwilę dzwonimy po taxi, po co będziesz się trudził- powiedziała zatroskana Luiza
-Ale po co tłuc się taxi, jak można jechać za darmochę ze mną!
-Poczekaj chwilkę.- powiedziała dziewczyna
Dziewczyny zaczęły rozmawiać między sobą:
-Ej Sonia, Tomson chce nas podwieźć na miejsce
-To jest dobry pomysł! -krzyknęła Sonia
-Ej chwila, przecież jak zamawiałyśmy domki właściciel powiedział nam, że w każdej chwili możemy zabrać ze sobą dwie osoby, tylko wystarczy do niego zadzwonić- powiedział podekscytowana Luiza
-W sumie byłoby fajnie tak z nimi jechać- przyznała rację Sonia
-Okej to ty dzwoń do właściciela a ja kończę rozmowę z Tomkiem.
Po chwili Luiza wróciła do rozmowy z Tomsonem:
-No już jestem! Wiesz przed chwilą wpadłyśmy na pomysł. Może chcecie jechać z nami nad te jezioro, bo są wolne jeszcze dwa miejsca w domku?- zapytała z nadzieją dziewczyna
-Wiesz to super pomysł tylko kogo mam wziąć ze sobą?-zapytał rozmyślony Tomek
-Może weź Torresa? Mniej więcej wiem co się działo wczoraj między nimi.
-No zapytam go, miejmy nadzieję, że się zgodzi!- wyszeptał Tomson
-No to idź z nim pogadaj i zaraz oddzwoń, Będzie super! -krzyknęła do słuchawki Luiza
-Okej, to pa!
-Pa!
Dziewczyna odłożyła słuchawkę, gry do pokoju weszła Sonia.
-I jak załatwiłaś te miejsca- zapytała zniecierpliwiona Luiza
-No jasne! Zgodził się od razu, a nawet się ucieszył, gry do niego zadzwoniłam- powiedziała zadowolona Sonia
-Tomek ma pogadać z Torresem...
-Na prawdę?.. -wyszeptała Sonia ukrywając mały uśmieszek
-Tak. Opowiesz mi dokładnie co tam się działo?
-Nie wiem, czy jest o czym opowiadać...
-No pewnie, że jest! -krzyknęła ciekawa Luiza
-No więc w tym klubie... Tomek próbował...
-No co próbował?!- pyta zniecierpliwiona Luiza
-No próbował mnie pocałować...
-I co udało się?
-No tak, ale to nie wszystko...
-No to co jeszcze?- ciągnęła temat dziewczyna
-Gdy Torres odwiózł mnie do domu też chciał na pożegnanie całusa...-powiedziała z lekkim uśmiechem
-Noo tylko nie mów, że odmówiłaś...-nagle jej mina spoważniała
-Nie no co ty!
-No ja myślę!
Rozmowa dziewczyn zapewne ciągnęłaby się dalej, ale nagle zadzwoniła komórka Luizy. To Tomson
-No hej! I co namówiłeś Torresa na wyjazd?-pyta zniecierpliwiona Luzia
-Wiesz nie było łatwo, ale dał się namówić! -krzyknął zadowolony chłopak
-No to super!- wrzasnęła dziewczyna
-To kiedy mamy po Was być?
-Może tak za 30 min, bo musimy zrobić sobie jeszcze makijaż- poinformowała dziewczyna
-Ach, wy dziewczyny.... -westchnął Tomek
-Co tam mruczysz?
-A nic, nic..
-Hahha, okej to paa! -pożegnała się Luiza
-No paa!
Po 30 minutach Tomson i Torres byli już pod domem Soni. Dziewczyny wyszły z mieszkania, a chłopaki z samochodu by się przywitać. Luiza i Tomson zwyczajnie się przytulili, jak przyjaciele, a Sonia z Torresem popatrzyli na siebie przez chwilę, ale w końcu także się przytulili... Dla pary była to chyba niekomfortowa sytuacja. Nagle Luiza zaczęła rozmowę:
-No to o jedziemy, czy będzie tu tak stać?
-Jedziemy, jedziemy!- krzyknął Torres
-No to wsiadajcie! -powiedział Tomson
Podróż się zaczęła. Jechali z 4 godziny. Wieczorem dotarli na miejsce, akurat był zachód słońca nad pięknym jeziorem.
-Wszystko spakowałyśmy na ten wyjazd?
-Piżama, kosmetyczka, telefon, ładowarka, słuchawki... Myślę, że tak! -opowiedziała Sonia
-No to jak, dzwonimy po taxi?-zapytała Luiza
-Tak, już możesz dzwonić.
Dziewczyna nie zdążyła podnieść komórki, gdy zadzwonił do niej Tomson:
-Hej Luizka! Słyszałem, że dziś wybieracie się nad jeziorko. -spytał zadowolony
-Tak, a skąd o tym wiesz?- spytała zaskoczona dziewczyna
-Coś mi Łozo wczoraj wspomniał, więc pomyślałem, że zadzwonię i Was podwiozę na miejsce.
-Wiesz to chyba nie będzie konieczne, bo za chwilę dzwonimy po taxi, po co będziesz się trudził- powiedziała zatroskana Luiza
-Ale po co tłuc się taxi, jak można jechać za darmochę ze mną!
-Poczekaj chwilkę.- powiedziała dziewczyna
Dziewczyny zaczęły rozmawiać między sobą:
-Ej Sonia, Tomson chce nas podwieźć na miejsce
-To jest dobry pomysł! -krzyknęła Sonia
-Ej chwila, przecież jak zamawiałyśmy domki właściciel powiedział nam, że w każdej chwili możemy zabrać ze sobą dwie osoby, tylko wystarczy do niego zadzwonić- powiedział podekscytowana Luiza
-W sumie byłoby fajnie tak z nimi jechać- przyznała rację Sonia
-Okej to ty dzwoń do właściciela a ja kończę rozmowę z Tomkiem.
Po chwili Luiza wróciła do rozmowy z Tomsonem:
-No już jestem! Wiesz przed chwilą wpadłyśmy na pomysł. Może chcecie jechać z nami nad te jezioro, bo są wolne jeszcze dwa miejsca w domku?- zapytała z nadzieją dziewczyna
-Wiesz to super pomysł tylko kogo mam wziąć ze sobą?-zapytał rozmyślony Tomek
-Może weź Torresa? Mniej więcej wiem co się działo wczoraj między nimi.
-No zapytam go, miejmy nadzieję, że się zgodzi!- wyszeptał Tomson
-No to idź z nim pogadaj i zaraz oddzwoń, Będzie super! -krzyknęła do słuchawki Luiza
-Okej, to pa!
-Pa!
Dziewczyna odłożyła słuchawkę, gry do pokoju weszła Sonia.
-I jak załatwiłaś te miejsca- zapytała zniecierpliwiona Luiza
-No jasne! Zgodził się od razu, a nawet się ucieszył, gry do niego zadzwoniłam- powiedziała zadowolona Sonia
-Tomek ma pogadać z Torresem...
-Na prawdę?.. -wyszeptała Sonia ukrywając mały uśmieszek
-Tak. Opowiesz mi dokładnie co tam się działo?
-Nie wiem, czy jest o czym opowiadać...
-No pewnie, że jest! -krzyknęła ciekawa Luiza
-No więc w tym klubie... Tomek próbował...
-No co próbował?!- pyta zniecierpliwiona Luiza
-No próbował mnie pocałować...
-I co udało się?
-No tak, ale to nie wszystko...
-No to co jeszcze?- ciągnęła temat dziewczyna
-Gdy Torres odwiózł mnie do domu też chciał na pożegnanie całusa...-powiedziała z lekkim uśmiechem
-Noo tylko nie mów, że odmówiłaś...-nagle jej mina spoważniała
-Nie no co ty!
-No ja myślę!
Rozmowa dziewczyn zapewne ciągnęłaby się dalej, ale nagle zadzwoniła komórka Luizy. To Tomson
-No hej! I co namówiłeś Torresa na wyjazd?-pyta zniecierpliwiona Luzia
-Wiesz nie było łatwo, ale dał się namówić! -krzyknął zadowolony chłopak
-No to super!- wrzasnęła dziewczyna
-To kiedy mamy po Was być?
-Może tak za 30 min, bo musimy zrobić sobie jeszcze makijaż- poinformowała dziewczyna
-Ach, wy dziewczyny.... -westchnął Tomek
-Co tam mruczysz?
-A nic, nic..
-Hahha, okej to paa! -pożegnała się Luiza
-No paa!
Po 30 minutach Tomson i Torres byli już pod domem Soni. Dziewczyny wyszły z mieszkania, a chłopaki z samochodu by się przywitać. Luiza i Tomson zwyczajnie się przytulili, jak przyjaciele, a Sonia z Torresem popatrzyli na siebie przez chwilę, ale w końcu także się przytulili... Dla pary była to chyba niekomfortowa sytuacja. Nagle Luiza zaczęła rozmowę:
-No to o jedziemy, czy będzie tu tak stać?
-Jedziemy, jedziemy!- krzyknął Torres
-No to wsiadajcie! -powiedział Tomson
Podróż się zaczęła. Jechali z 4 godziny. Wieczorem dotarli na miejsce, akurat był zachód słońca nad pięknym jeziorem.
piątek, 18 kwietnia 2014
Rozdział II
2 godziny później...
Wszyscy uczestniczący w koncercie zaczęli się rozchodzić. Sonia i Luiza też miały zamiar się zbierać. Po chwili zza ich pleców wyskoczył Baron:
-Dziewczyny, a gdzie wy się wybieracie?
-Już dawno po koncercie, więc zbieramy się do domu- odpowiedziała Sonia
-Ale nie ma takiej możliwości, idziecie ze mną do busu i jedziemy do klubu- odpowiedział stanowczo Baron
-Czy ja wiem...-odpowiedziała Luiza
-Nie dajcie się prosić- nalegał gitarzysta
-No skoro tak bardzo ci zależy to czemu nie?
-No to chodźmy, ale po drodze zostawimy busa i każdy weźmie swój samochód- poinformował Baron
-No jasne- krzyknęła Sonia
Po 5 minutach wszyscy byli gotowi do drogi, pełni energii i werwy. Tomson i Łozo słuchali muzyki, Baron i Lajan brzdąkali na gitarze, reszta rozmawiała, a dziewczyny razem z nimi. Śniady zapytał:
-No to na ilu koncertach naszego zespołu już byłyście?
-No bardzo dużo ich było-odpowiedziała zadowolona Luiza
-Tak, to prawda, ale nie mamy zamiaru tego kończyć- domówiła Sonia
-Aa, no to bardzo się cieszymy- odparł Śniady
-Okej ludzie dojeżdżamy na miejsce- krzyknął Adam
Wszyscy opuścili bus i poszli po swoje samochody. Dziewczyny nie wiedziały co mają ze sobą zrobić. Zaczęły iść w stronę przystanku autobusowego. Nagle Tomson krzyknął:
-Dziewczyny! Chodźcie, pojedziecie ze mną do klubu.
Przyjaciółki bez zastanowienia wróciły i wsiadły do auta. Minęło 15 minut zanim dojechali do umówionego miejsca. Gdy dotarli wszyscy już na nich czekali. Po chwili weszli do środka. Usiedli przy jednym stoliku i zamówili coś do picia. W pewnym momencie Torres zapytał:
-Soniu, chcesz ze mną zatańczyć?
-Hmm, no jasne! -odpowiedziała radosna Sonia
Para poszła tańczyć, a przy stoliku siedziała Luiza i Tomson. Nagle wokalista zapytał:
-Przyznaj, od razu ci się spodobałem, prawda?
-Nie no co ty opowiadasz?- odparła zaskoczona Luiza
-Przecież widziałem jak na mnie patrzysz już na samym początku- ciągnął temat dalej
-Może dlatego, że jesteście moimi idolami i nie mogłam uwierzyć,że spędzam w Wami czas osobiście- odpowiedziała dziewczyna
-Hmm, jakoś trudno mi w to uwierzyć...
-Noo... hmmm... no okej, to prawda. -wydukała dziewczyna
-Tak myślałem- odpowiedział Tomson
-A czy to źle?
-Niee, mogłaś mi to od razu powiedzieć.- odparł z uśmiechem Tomson
-Serio? Myślałam, że mnie wyśmiejesz. Ja, prosta dziewczyna, jak mogłam się w tobie zakochać.- odpowiedziała nieśmiała Luiza
-Jak mogłaś tak pomyśleć?
-No nie wiem ... -wyszeptała dziewczyna
-No ale jest już wszystko w porządku, tak? -zapytał troskliwie Tomson
-No pewnie!
-No to może idziemy zatańczyć, chcesz?- zaproponował wokalista
-Możemy- odpowiedziała Luiza
Para poszła tańczyć. Reszta zespołu tańczyła gdzieś między ludźmi. Torres i Sonia bawili się w najlepsze. Po chwili perkusista zaczął przybliżać się do dziewczyny.
-Tomek,co ty robisz?-zapytała Sonia
-Chciałem cię...yyy pocałować-odpowiedział nieśmiale Torres
-Hmm, jesteś tego pewien?
-Jak niczego więcej.- odparł stanowczo Tomek
-W takim razie jak chcesz to zrób to jeszcze raz- powiedziała uśmiechnięta Sonia
Zaraz potem para zaczęła się całować, a reszta nawet nie zwróciła na nich uwagi. Gdzieś w oddali tańczyli Tomson i Luiza oraz reszta zespołu. Po bardzo długiej zabawie wszyscy postanowili opuścić klub. Każdy wsiadł do swego samochodu, Luiza do Tomsona, a Sonia do Torresa. Jadąc, Torres i Sonia wcale nie rozmawiali. Dziewczyna rozmyślała nad pocałunkiem, który przeżyła. Po chwili chłopak się odezwał:
-No to jesteśmy na miejscu.
-Dziękuję ci bardzo za podwózkę- odpowiedziała wdzięcznie Sonia
-Nie ma sprawy!
-No to pa.
-Poczekaj. Bez żadnego pożegnania chcesz pójść?- zapytał Torres
Powtórzyła się sytuacja, która zaistniała w klubie. Pocałowali się po czym dziewczyna ruszyła w stronę domu.
-Widzimy się jutro!- krzyknął Tomek
-Pewnie! Pa!
Wszyscy uczestniczący w koncercie zaczęli się rozchodzić. Sonia i Luiza też miały zamiar się zbierać. Po chwili zza ich pleców wyskoczył Baron:
-Dziewczyny, a gdzie wy się wybieracie?
-Już dawno po koncercie, więc zbieramy się do domu- odpowiedziała Sonia
-Ale nie ma takiej możliwości, idziecie ze mną do busu i jedziemy do klubu- odpowiedział stanowczo Baron
-Czy ja wiem...-odpowiedziała Luiza
-Nie dajcie się prosić- nalegał gitarzysta
-No skoro tak bardzo ci zależy to czemu nie?
-No to chodźmy, ale po drodze zostawimy busa i każdy weźmie swój samochód- poinformował Baron
-No jasne- krzyknęła Sonia
Po 5 minutach wszyscy byli gotowi do drogi, pełni energii i werwy. Tomson i Łozo słuchali muzyki, Baron i Lajan brzdąkali na gitarze, reszta rozmawiała, a dziewczyny razem z nimi. Śniady zapytał:
-No to na ilu koncertach naszego zespołu już byłyście?
-No bardzo dużo ich było-odpowiedziała zadowolona Luiza
-Tak, to prawda, ale nie mamy zamiaru tego kończyć- domówiła Sonia
-Aa, no to bardzo się cieszymy- odparł Śniady
-Okej ludzie dojeżdżamy na miejsce- krzyknął Adam
Wszyscy opuścili bus i poszli po swoje samochody. Dziewczyny nie wiedziały co mają ze sobą zrobić. Zaczęły iść w stronę przystanku autobusowego. Nagle Tomson krzyknął:
-Dziewczyny! Chodźcie, pojedziecie ze mną do klubu.
Przyjaciółki bez zastanowienia wróciły i wsiadły do auta. Minęło 15 minut zanim dojechali do umówionego miejsca. Gdy dotarli wszyscy już na nich czekali. Po chwili weszli do środka. Usiedli przy jednym stoliku i zamówili coś do picia. W pewnym momencie Torres zapytał:
-Soniu, chcesz ze mną zatańczyć?
-Hmm, no jasne! -odpowiedziała radosna Sonia
Para poszła tańczyć, a przy stoliku siedziała Luiza i Tomson. Nagle wokalista zapytał:
-Przyznaj, od razu ci się spodobałem, prawda?
-Nie no co ty opowiadasz?- odparła zaskoczona Luiza
-Przecież widziałem jak na mnie patrzysz już na samym początku- ciągnął temat dalej
-Może dlatego, że jesteście moimi idolami i nie mogłam uwierzyć,że spędzam w Wami czas osobiście- odpowiedziała dziewczyna
-Hmm, jakoś trudno mi w to uwierzyć...
-Noo... hmmm... no okej, to prawda. -wydukała dziewczyna
-Tak myślałem- odpowiedział Tomson
-A czy to źle?
-Niee, mogłaś mi to od razu powiedzieć.- odparł z uśmiechem Tomson
-Serio? Myślałam, że mnie wyśmiejesz. Ja, prosta dziewczyna, jak mogłam się w tobie zakochać.- odpowiedziała nieśmiała Luiza
-Jak mogłaś tak pomyśleć?
-No nie wiem ... -wyszeptała dziewczyna
-No ale jest już wszystko w porządku, tak? -zapytał troskliwie Tomson
-No pewnie!
-No to może idziemy zatańczyć, chcesz?- zaproponował wokalista
-Możemy- odpowiedziała Luiza
Para poszła tańczyć. Reszta zespołu tańczyła gdzieś między ludźmi. Torres i Sonia bawili się w najlepsze. Po chwili perkusista zaczął przybliżać się do dziewczyny.
-Tomek,co ty robisz?-zapytała Sonia
-Chciałem cię...yyy pocałować-odpowiedział nieśmiale Torres
-Hmm, jesteś tego pewien?
-Jak niczego więcej.- odparł stanowczo Tomek
-W takim razie jak chcesz to zrób to jeszcze raz- powiedziała uśmiechnięta Sonia
Zaraz potem para zaczęła się całować, a reszta nawet nie zwróciła na nich uwagi. Gdzieś w oddali tańczyli Tomson i Luiza oraz reszta zespołu. Po bardzo długiej zabawie wszyscy postanowili opuścić klub. Każdy wsiadł do swego samochodu, Luiza do Tomsona, a Sonia do Torresa. Jadąc, Torres i Sonia wcale nie rozmawiali. Dziewczyna rozmyślała nad pocałunkiem, który przeżyła. Po chwili chłopak się odezwał:
-No to jesteśmy na miejscu.
-Dziękuję ci bardzo za podwózkę- odpowiedziała wdzięcznie Sonia
-Nie ma sprawy!
-No to pa.
-Poczekaj. Bez żadnego pożegnania chcesz pójść?- zapytał Torres
Powtórzyła się sytuacja, która zaistniała w klubie. Pocałowali się po czym dziewczyna ruszyła w stronę domu.
-Widzimy się jutro!- krzyknął Tomek
-Pewnie! Pa!
czwartek, 17 kwietnia 2014
Rozdział I
Pewnego razu Sonia idąc ulicą z Luizą zauważyła ogłoszenie, na którym napisane było, że Afromental ma zagrać u niej w mieście. Straszne się ucieszyła.
-Luiza, widzisz to co ja?! Nie wierzę własnym oczom!
-Wiszę, widzę -powiedziała Luiza- I co masz zamiar zrobić?
-Jak to co?-zapytała ze zdziwieniem Sonia- lecę robić transparent, bo mam tylko tydzień!
Dziewczyny pobiegły czym prędzej do domu. Wyjęły potrzebne materiały i zabrały się do pracy. oczywiście przy muzyce ukochanego zespołu. Po kilku godzinach wszystko było gotowe.
Tydzień później...
Zbliżała się godzina rozpoczęcia koncertu. Dziewczyny już od kilku dobrych godzin stały przy samej scenie, czekając na swoich idoli.
-Luiza, ile jeszcze zostało czasu?- zapytała zniecierpliwiona Sonia
-Jeszcze 30 min.- odpowiedziała przyjaciółka
-Ahaa. Ej, czy ty widzisz to co ja? - zapytała Sonia
-Ale gdzie?
-No tam za sceną- odpowiedziała- czy to nie jest Łozo?
-Hmm, nie sądzę, przecież jest jeszcze za wcześnie.-odburknęła Luiza
-Popatrz, zbliża się.
-Tak, tak to on!!!- dziewczyny zaczęły piszczeć
Ale Łozo tylko spojrzał i skręcił do busa. Przyjaciółki nie odpuściły i podjęły decyzję, że wejdą za scenę. Na szczęście ochroniarzy nie było. Spacerowały.Gdynagle ktoś z zaskoczenia odezwał się za ich plecami. Wystraszone dziewczyny odruchowo się odwróciły i nie uwierzyły własnym oczom! To był Torres!
-Hej dziewczyny, a co wy tu robicie? Kto was tu wpuścił?- zapytał
-Yyy... no.. hmm, same weszłyśmy, ale już sobie idziemy- odpowiedziała Sonia
-Nie, nie zostańcie, nic złego się nie stało- powiedział z uśmiechem Torres
-Naprawdę? Skoro tak to okej.
-No jeżeli już tu jesteście to zapraszam Was do busa.-zaproponował perkusista
-Aaaaa! Serio!- krzyknęły ucieszone dziewczyny
-No pewnie! Chodźcie.
Po kilku minutach doszli wszyscy do pojazdu. W środku siedziała reszta zespołu. Dziewczyny, gdy ich zobaczyły nie mogły oddychać.
-Chodźcie bliżej, siadajcie sobie- zaproponował Baron- Lajan złaź stąd i puść te piękne istoty.
-No skoro muszę to proszę bardzo.- odpowiedział Wojtek
-Jak wy tu wgl się znalazłyście- zapytał pijący wodę Tomson
-Same weszłyśmy, bo zauważyłyśmy Łoza jak szedł do busa.- odpowiedziała nieśmiała Sonia
-Za jakieś 10 min gramy to może zamiast iść pod scenę to zapraszamy was za kulisy.- zaproponował Tomson
-No pewnie!
Niedługo potem koncert zaczął się, a dziewczyny bawiły się w najlepsze.
-Luiza, widzisz to co ja?! Nie wierzę własnym oczom!
-Wiszę, widzę -powiedziała Luiza- I co masz zamiar zrobić?
-Jak to co?-zapytała ze zdziwieniem Sonia- lecę robić transparent, bo mam tylko tydzień!
Dziewczyny pobiegły czym prędzej do domu. Wyjęły potrzebne materiały i zabrały się do pracy. oczywiście przy muzyce ukochanego zespołu. Po kilku godzinach wszystko było gotowe.
Tydzień później...
Zbliżała się godzina rozpoczęcia koncertu. Dziewczyny już od kilku dobrych godzin stały przy samej scenie, czekając na swoich idoli.
-Luiza, ile jeszcze zostało czasu?- zapytała zniecierpliwiona Sonia
-Jeszcze 30 min.- odpowiedziała przyjaciółka
-Ahaa. Ej, czy ty widzisz to co ja? - zapytała Sonia
-Ale gdzie?
-No tam za sceną- odpowiedziała- czy to nie jest Łozo?
-Hmm, nie sądzę, przecież jest jeszcze za wcześnie.-odburknęła Luiza
-Popatrz, zbliża się.
-Tak, tak to on!!!- dziewczyny zaczęły piszczeć
Ale Łozo tylko spojrzał i skręcił do busa. Przyjaciółki nie odpuściły i podjęły decyzję, że wejdą za scenę. Na szczęście ochroniarzy nie było. Spacerowały.Gdynagle ktoś z zaskoczenia odezwał się za ich plecami. Wystraszone dziewczyny odruchowo się odwróciły i nie uwierzyły własnym oczom! To był Torres!
-Hej dziewczyny, a co wy tu robicie? Kto was tu wpuścił?- zapytał
-Yyy... no.. hmm, same weszłyśmy, ale już sobie idziemy- odpowiedziała Sonia
-Nie, nie zostańcie, nic złego się nie stało- powiedział z uśmiechem Torres
-Naprawdę? Skoro tak to okej.
-No jeżeli już tu jesteście to zapraszam Was do busa.-zaproponował perkusista
-Aaaaa! Serio!- krzyknęły ucieszone dziewczyny
-No pewnie! Chodźcie.
Po kilku minutach doszli wszyscy do pojazdu. W środku siedziała reszta zespołu. Dziewczyny, gdy ich zobaczyły nie mogły oddychać.
-Chodźcie bliżej, siadajcie sobie- zaproponował Baron- Lajan złaź stąd i puść te piękne istoty.
-No skoro muszę to proszę bardzo.- odpowiedział Wojtek
-Jak wy tu wgl się znalazłyście- zapytał pijący wodę Tomson
-Same weszłyśmy, bo zauważyłyśmy Łoza jak szedł do busa.- odpowiedziała nieśmiała Sonia
-Za jakieś 10 min gramy to może zamiast iść pod scenę to zapraszamy was za kulisy.- zaproponował Tomson
-No pewnie!
Niedługo potem koncert zaczął się, a dziewczyny bawiły się w najlepsze.
WITAM WSZYSTKICH! :*
Jak widzicie jest to nowy blog o Afromental. Jest to mój pierwszy blog i mam nadzieję, że się Wam spodoba. Będę na nim dodawała opowiadania o tym właśnie zespole. Myślę, że się spodoba i polecicie go innym :) Już niebawem pierwszy rozdział. Czekam na Wasze opinie :) Pozdrawiam :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)