Gdy dojechali na miejsce, zaczęli się rozpakowywać. Każdy nosił swoje torby to domku. W pewnym momencie Torres zapytał Sonię:
-Może się przejdziemy? Taki piękny zachód słońca...
-Hmm, w sumie możemy, ja już skoczyłam rozpakowywać swoje rzeczy- odpowiedziała Sonia
-No to chodźmy.
Szli chwilę brzegiem jeziora, gdy nagle Torres zaczął rozmowę:
-Jesteś zła na mnie?-spytał nieśmiało
-Ale za co?-zapytała zdziwiona Sonia
-No za ten pocałunek w klubie...
-Aaa, za to... Nie, było mi miło.
-Na prawdę? -odetchnął z ulgą
-Tak, nic się nie stało.
-Jak myślisz, wyjdzie coś z tego?
-A tego nie wiem, ale fajnie nam się rozmawia więc myślę, że w przyszłości...
Sonia chciała dokończyć , gdy nagle podbiegła do nich dziewczyna, najwyraźniej jakaś fanka która przyjechała też na wakacje:
-O jeju, jeju Torres?!- krzyknęła radosna
-Haha tak to ja -odpowiedział Torres
-Nie mogę uwierzyć! Jesteś tu na wakacjach? -zapytała zaciekawiona
-Tak, na to wygląda.
-A reszta zespołu jest z Wami? -ciągnęła dalej temat
-Nie, jest tylko Tomson- odpowiedział perkusista zmęczony już pytaniami fanki
-Na prawdę?! Chcę go zobaczyć!
-Teraz jest to niemożliwe, bo się rozpakowuje, a poza tym jest z dziewczyną.-powiedział na odczepne
-Aha, no szkoda, ale cieszę się, że chciażmam okazję z tobą porozmawiać!
-Ja też się cieszę.-odpowiedział Torres
-Mogę prosić o autograf i zdjęcie?
-No jasne! -krzyknął
Torres podpisał się na jakimś paragonie ze sklepu, bo dziewczyna najwyraźniej nie wiedziała, że spotka tu swojego idola, a miała go akurat przy sobie. Zrobili sobie zdjęcie telefonem komórkowym.
-Dziękuję Torres! -krzyknęła dziewczyna
-Nie ma za co!
-Okej, to pozdrów Tomsona, a ja już uciekam...
-Dobrze, pozdrowię!
-To paa! -dziewczyna się pożegnała
-No cześć!
Fanka poszła w swoją stronę, a Torres i Sonia kontynuowali temat:
-Ciężkie życie gwiazdora, co?
-No może trochę, ale też są fajne strony, wiesz, że to co robisz, robisz dla swoich fanów... ale może powróćmy do wcześniejszego tematu...
-A o czym chcesz jeszcze porozmawiać?- zapytała Sonia
-A może ta przyszłość, o której wspomniałaś,może być właśnie teraz?
-Jesteś pewien, nawet się dobrze nie poznaliśmy...
-Nigdy nie byłem niczego bardziej pewny jak tego.
Torres zaczął całować dziewczynę, a ta wcale się nie upierała. Po chwili Tomek zapytał:
-Więc... zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak! -powiedział radośnie spoglądając w jego piękne oczy
Jeszcze chwilę pospacerowali i wrócili do domku. Gdy weszli czekała na nich mała niespodzianka...
poniedziałek, 30 czerwca 2014
niedziela, 29 czerwca 2014
Rozdział III
Kolejny dzień. Dzisiaj dziewczyny miały w planach jechać nad jezioro do domku letniskowego. Wcześniej Luiza i Sonia coś wspominały o tym chłopakom. Rano przyjaciółki spotkały się u Soni:
-Wszystko spakowałyśmy na ten wyjazd?
-Piżama, kosmetyczka, telefon, ładowarka, słuchawki... Myślę, że tak! -opowiedziała Sonia
-No to jak, dzwonimy po taxi?-zapytała Luiza
-Tak, już możesz dzwonić.
Dziewczyna nie zdążyła podnieść komórki, gdy zadzwonił do niej Tomson:
-Hej Luizka! Słyszałem, że dziś wybieracie się nad jeziorko. -spytał zadowolony
-Tak, a skąd o tym wiesz?- spytała zaskoczona dziewczyna
-Coś mi Łozo wczoraj wspomniał, więc pomyślałem, że zadzwonię i Was podwiozę na miejsce.
-Wiesz to chyba nie będzie konieczne, bo za chwilę dzwonimy po taxi, po co będziesz się trudził- powiedziała zatroskana Luiza
-Ale po co tłuc się taxi, jak można jechać za darmochę ze mną!
-Poczekaj chwilkę.- powiedziała dziewczyna
Dziewczyny zaczęły rozmawiać między sobą:
-Ej Sonia, Tomson chce nas podwieźć na miejsce
-To jest dobry pomysł! -krzyknęła Sonia
-Ej chwila, przecież jak zamawiałyśmy domki właściciel powiedział nam, że w każdej chwili możemy zabrać ze sobą dwie osoby, tylko wystarczy do niego zadzwonić- powiedział podekscytowana Luiza
-W sumie byłoby fajnie tak z nimi jechać- przyznała rację Sonia
-Okej to ty dzwoń do właściciela a ja kończę rozmowę z Tomkiem.
Po chwili Luiza wróciła do rozmowy z Tomsonem:
-No już jestem! Wiesz przed chwilą wpadłyśmy na pomysł. Może chcecie jechać z nami nad te jezioro, bo są wolne jeszcze dwa miejsca w domku?- zapytała z nadzieją dziewczyna
-Wiesz to super pomysł tylko kogo mam wziąć ze sobą?-zapytał rozmyślony Tomek
-Może weź Torresa? Mniej więcej wiem co się działo wczoraj między nimi.
-No zapytam go, miejmy nadzieję, że się zgodzi!- wyszeptał Tomson
-No to idź z nim pogadaj i zaraz oddzwoń, Będzie super! -krzyknęła do słuchawki Luiza
-Okej, to pa!
-Pa!
Dziewczyna odłożyła słuchawkę, gry do pokoju weszła Sonia.
-I jak załatwiłaś te miejsca- zapytała zniecierpliwiona Luiza
-No jasne! Zgodził się od razu, a nawet się ucieszył, gry do niego zadzwoniłam- powiedziała zadowolona Sonia
-Tomek ma pogadać z Torresem...
-Na prawdę?.. -wyszeptała Sonia ukrywając mały uśmieszek
-Tak. Opowiesz mi dokładnie co tam się działo?
-Nie wiem, czy jest o czym opowiadać...
-No pewnie, że jest! -krzyknęła ciekawa Luiza
-No więc w tym klubie... Tomek próbował...
-No co próbował?!- pyta zniecierpliwiona Luiza
-No próbował mnie pocałować...
-I co udało się?
-No tak, ale to nie wszystko...
-No to co jeszcze?- ciągnęła temat dziewczyna
-Gdy Torres odwiózł mnie do domu też chciał na pożegnanie całusa...-powiedziała z lekkim uśmiechem
-Noo tylko nie mów, że odmówiłaś...-nagle jej mina spoważniała
-Nie no co ty!
-No ja myślę!
Rozmowa dziewczyn zapewne ciągnęłaby się dalej, ale nagle zadzwoniła komórka Luizy. To Tomson
-No hej! I co namówiłeś Torresa na wyjazd?-pyta zniecierpliwiona Luzia
-Wiesz nie było łatwo, ale dał się namówić! -krzyknął zadowolony chłopak
-No to super!- wrzasnęła dziewczyna
-To kiedy mamy po Was być?
-Może tak za 30 min, bo musimy zrobić sobie jeszcze makijaż- poinformowała dziewczyna
-Ach, wy dziewczyny.... -westchnął Tomek
-Co tam mruczysz?
-A nic, nic..
-Hahha, okej to paa! -pożegnała się Luiza
-No paa!
Po 30 minutach Tomson i Torres byli już pod domem Soni. Dziewczyny wyszły z mieszkania, a chłopaki z samochodu by się przywitać. Luiza i Tomson zwyczajnie się przytulili, jak przyjaciele, a Sonia z Torresem popatrzyli na siebie przez chwilę, ale w końcu także się przytulili... Dla pary była to chyba niekomfortowa sytuacja. Nagle Luiza zaczęła rozmowę:
-No to o jedziemy, czy będzie tu tak stać?
-Jedziemy, jedziemy!- krzyknął Torres
-No to wsiadajcie! -powiedział Tomson
Podróż się zaczęła. Jechali z 4 godziny. Wieczorem dotarli na miejsce, akurat był zachód słońca nad pięknym jeziorem.
-Wszystko spakowałyśmy na ten wyjazd?
-Piżama, kosmetyczka, telefon, ładowarka, słuchawki... Myślę, że tak! -opowiedziała Sonia
-No to jak, dzwonimy po taxi?-zapytała Luiza
-Tak, już możesz dzwonić.
Dziewczyna nie zdążyła podnieść komórki, gdy zadzwonił do niej Tomson:
-Hej Luizka! Słyszałem, że dziś wybieracie się nad jeziorko. -spytał zadowolony
-Tak, a skąd o tym wiesz?- spytała zaskoczona dziewczyna
-Coś mi Łozo wczoraj wspomniał, więc pomyślałem, że zadzwonię i Was podwiozę na miejsce.
-Wiesz to chyba nie będzie konieczne, bo za chwilę dzwonimy po taxi, po co będziesz się trudził- powiedziała zatroskana Luiza
-Ale po co tłuc się taxi, jak można jechać za darmochę ze mną!
-Poczekaj chwilkę.- powiedziała dziewczyna
Dziewczyny zaczęły rozmawiać między sobą:
-Ej Sonia, Tomson chce nas podwieźć na miejsce
-To jest dobry pomysł! -krzyknęła Sonia
-Ej chwila, przecież jak zamawiałyśmy domki właściciel powiedział nam, że w każdej chwili możemy zabrać ze sobą dwie osoby, tylko wystarczy do niego zadzwonić- powiedział podekscytowana Luiza
-W sumie byłoby fajnie tak z nimi jechać- przyznała rację Sonia
-Okej to ty dzwoń do właściciela a ja kończę rozmowę z Tomkiem.
Po chwili Luiza wróciła do rozmowy z Tomsonem:
-No już jestem! Wiesz przed chwilą wpadłyśmy na pomysł. Może chcecie jechać z nami nad te jezioro, bo są wolne jeszcze dwa miejsca w domku?- zapytała z nadzieją dziewczyna
-Wiesz to super pomysł tylko kogo mam wziąć ze sobą?-zapytał rozmyślony Tomek
-Może weź Torresa? Mniej więcej wiem co się działo wczoraj między nimi.
-No zapytam go, miejmy nadzieję, że się zgodzi!- wyszeptał Tomson
-No to idź z nim pogadaj i zaraz oddzwoń, Będzie super! -krzyknęła do słuchawki Luiza
-Okej, to pa!
-Pa!
Dziewczyna odłożyła słuchawkę, gry do pokoju weszła Sonia.
-I jak załatwiłaś te miejsca- zapytała zniecierpliwiona Luiza
-No jasne! Zgodził się od razu, a nawet się ucieszył, gry do niego zadzwoniłam- powiedziała zadowolona Sonia
-Tomek ma pogadać z Torresem...
-Na prawdę?.. -wyszeptała Sonia ukrywając mały uśmieszek
-Tak. Opowiesz mi dokładnie co tam się działo?
-Nie wiem, czy jest o czym opowiadać...
-No pewnie, że jest! -krzyknęła ciekawa Luiza
-No więc w tym klubie... Tomek próbował...
-No co próbował?!- pyta zniecierpliwiona Luiza
-No próbował mnie pocałować...
-I co udało się?
-No tak, ale to nie wszystko...
-No to co jeszcze?- ciągnęła temat dziewczyna
-Gdy Torres odwiózł mnie do domu też chciał na pożegnanie całusa...-powiedziała z lekkim uśmiechem
-Noo tylko nie mów, że odmówiłaś...-nagle jej mina spoważniała
-Nie no co ty!
-No ja myślę!
Rozmowa dziewczyn zapewne ciągnęłaby się dalej, ale nagle zadzwoniła komórka Luizy. To Tomson
-No hej! I co namówiłeś Torresa na wyjazd?-pyta zniecierpliwiona Luzia
-Wiesz nie było łatwo, ale dał się namówić! -krzyknął zadowolony chłopak
-No to super!- wrzasnęła dziewczyna
-To kiedy mamy po Was być?
-Może tak za 30 min, bo musimy zrobić sobie jeszcze makijaż- poinformowała dziewczyna
-Ach, wy dziewczyny.... -westchnął Tomek
-Co tam mruczysz?
-A nic, nic..
-Hahha, okej to paa! -pożegnała się Luiza
-No paa!
Po 30 minutach Tomson i Torres byli już pod domem Soni. Dziewczyny wyszły z mieszkania, a chłopaki z samochodu by się przywitać. Luiza i Tomson zwyczajnie się przytulili, jak przyjaciele, a Sonia z Torresem popatrzyli na siebie przez chwilę, ale w końcu także się przytulili... Dla pary była to chyba niekomfortowa sytuacja. Nagle Luiza zaczęła rozmowę:
-No to o jedziemy, czy będzie tu tak stać?
-Jedziemy, jedziemy!- krzyknął Torres
-No to wsiadajcie! -powiedział Tomson
Podróż się zaczęła. Jechali z 4 godziny. Wieczorem dotarli na miejsce, akurat był zachód słońca nad pięknym jeziorem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)